Z czarowania nic nie wynika
„To jest g…o, które śmierdziało od czasów WSI. Wytrzymałem w tym piekle 6 lat” – tak o pracy w koncernie ORLEN w portalu money.pl mówił jego były szef Daniel Obajtek, który – wg wiarygodnych informacji – zainkasował łącznie około 9 mln złotych ( czyli ok. 9,5 tys. zł dziennie)
Z pewnością dlatego Sławomir Kamiński w notatce „Obajtek- kupie Azoty” wskazuje że „Daniel Obajtek chciał przejąć naszą firmę”.
Powyższe informacje są zaskakujące choć poziom zarobków byłego Prezesa potwierdza, że jeszcze 1 kadencja być może pozwoliłaby mu faktycznie kupić naszą puławską firmę.
W sumie nie powinniśmy się dziwić bo w końcu „Daniel – Mogę Wszystko – Obajtek” biedny raczej już nie jest – a kto bogatemu zabroni?
To nie jedyna rewelacja która ujrzała światło dzienne po ostatnim spotkaniu w Puławach.
Kolejną równie ciekawą nowinką jest to, że mimo „decyzji politycznej, która zapadła na najwyższych szczeblach, podjętej na podstawie bardzo precyzyjnej analizy ekonomicznej”, pomysł został ZWALCZONY przez… niektóre związki zawodowe??? Czy na pewno?
Szczegółowe i precyzyjne ustalenia dotyczące przejęcia Puław przez Orlen były prowadzone pod patronatem dwóch ważnych dla MAP-u i PIS-u osób tj. Tomasza Hinca i Daniela Obajtka, a Grupa Azoty „Puławy” miała Jacka Janiszka – puławiaka, region lubelski reprezentował polityk Michał Moskal.
Jak to być mogło???
Wg Sławka taką oto siłę miało „sabotowanie referendum i pikiety pod Dyrekcja Naczelną”.
Niezrozumiałym jest dla nas, dlaczego w tym przypadku moc „Daniela Mogę Wszystko Objatka” nie zadziałała. Przecież chciał, mógł, dostał zgodę polityczną, miał pieniądze … więc ???
Szkoda, że nie słuchano nas tak skutecznie także w innych sprawach, bo może zawczasu zatrzymalibyśmy budowę druzgocącej dla nas inwestycji bloku węglowego oraz „podziękowalibyśmy” jego pomysłodawcom poprzez „transfer” tych wielkich talentów menedżerskich przemysłu chemicznego choćby do Orlenu. A tak musieliśmy wypłacać im „należne” wynagrodzenia, premie i odprawy … a sprawy sądowe o kolejne wypłaty dalej trwają.
Takie oto historie opowiadane są ludziom, którzy przyszli trochę z ciekawości, albo z obowiązku…
Ostatnie spotkanie po raz kolejny potwierdziło do jakiego upadku doszła współczesna solidarność – także nasza zakładowa – wiernie siedząca na spotkaniach byłych już „Mogących” w pierwszych rzędach i prężąca pierś na każdej fotce. Całe rodziny tych, co dzięki tej wierności wtedy mieli dobre stołki – a dziś wciąż swą obecnością na obowiązkowych wiecach poparcia spłacają długi wdzięczności licząc na powrót do dobrych czasów.
A miała być niezależna i samorządna…